Dzisiejszy internetowo medialny świat stawia przed nami zupełnie nowe wyzwania. Internet z zaskakującą siłą może ożywić lub „zabić” idee, autorytety czy marki. Stał się prawdziwym Vox populi XXI w. Ale czy jest niemoralny, czy mimo bezkarności użytkowników (pozornej) jesteśmy w stanie obronić swoje racje? Okazuje się, że Krasicki w Monachomachii jest wciąż, a może bardziej aktualny. Mateusz Kłosek, udowodnił, że „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”. Ja parafrazowałbym to naszym mniej wyszukanym, branżowym językiem, „prawdziwa cnota… robić swoje się nie boi”. Bo Eko-Okna to jego i Ojca firma, jego pomysł i jego odpowiedzialność. I odczuwam podziw dla człowieka, który potrafi tą odpowiedzialność przyjąć, nie wypierać się błędów i… robić z determinacją „swoje”. Krytykować jest łatwo, ale ja czasem pytam tych, którzy mają tyle mądrości, aby pokazywać mi moje błędy: „pokaż mi najpierw swoje owoce”. Niech tych parę słów komentarza będzie zaproszeniem do ciekawego wywiadu z Mateuszem Kłoskiem, który naszym zdaniem dał znakomity przykład, że zachowując spokój, odważnie polemizując, można skutecznie ostrze ataku skierować w drugą stronę. A czas (czyt. rynek) jak zwykle pokaże kto miał rację.
Red. nacz. Andrzej Kubicki
Z prezesem Eko-Okien Mateuszem Kłoskiem rozmawia Karolina Cetera.
To co najbardziej mnie ujęło w Pana podejściu do krytyki, nie zawsze czystej, to odwaga nazywania rzeczy i ludzi po imieniu. Pokazał Pan być może właściwy sposób reakcji na internetową komunikację… ale pewnie to „starcie” na www.forum.oknonet.pl nie było łatwe…?
Usłyszałem o portalu Oknonet jakieś 5 lat temu i wtedy traktowałem „ten internet” z przymrużeniem oka. Dziś to dla mnie ważne medium ze względu na informacje z rynku. Widzę, że się rozwija. Natomiast, do zabrania głosu na forum Oknonet skłoniły mnie uwagi publikowane na mój temat. Uznałem, że pora się przedstawić i wziąć udział w dyskusji. Pretekstem do komentowania mojej osoby był mój powrót do firmy po dwóch latach nieobecności. Wyjeżdżając do Belgii z zamiarem poznania tamtego rynku okien, zostawiłem firmę w rękach zatrudnionych menadżerów. Wróciłem, bo uznałem, że rozwój firmy w Polsce nie idzie w kierunku, który wyznaczyliśmy razem z ojcem. Po moim powrocie okazało się, że zespół się zmienił i nie do końca potrafimy zgodnie współpracować. Późniejsze wypowiedzi na forum są efektem tych nieporozumień, nieuczciwym zagraniem konkurencji, ich celem nie jest dyskusja i chęć rozwiązania problemu, tylko próba zszargania dobrego imienia mojego i firmy. Zareagowałem w ten sposób, by każdy miał prawo do własnych wniosków, by poznał głębsze dno sprawy i by napiętnować zachowania nie fair. Nie boję się nazywania rzeczy po imieniu, bo znam prawdę i mam prawo bronić właściwych racji. Myślę, że moje wyjaśnienia należały się także lojalnym pracownikom i partnerom biznesowym.
Stąd moja chęć poznania i porozmawiania z Panem, żeby poznać ten obraz z Pana strony, Pana osobę i firmę. Myślę, że wszystko jest w jakiś sposób do wypracowania i jak są jakieś chwile negatywne, to one nas czegoś uczą i później można to odpracować w dwójnasób…
Zgadza się. Wiele firm ma w swojej historii takie miesiące, czy nawet lata. Wychodzę z założenia, że każdy problem można rozwiązać, jeśli prowadzi się odpowiedni dialog. Rozumiem też, że pracę się zmienia, odchodzi z firmy – to są normalne rynkowe zachowania. Ważne, by zachowywać w takich sytuacjach zdrowe relacje. W biznesie zasady są proste – jeśli odpowiada Ci praca i płaca – pracujesz i zarabiasz. Jeśli nie, pracę zmieniasz. Ta kryzysowa sytuacja jest już jednak poza nami. Cieszę się, że lojalni klienci, dostawcy i partnerzy nie dali się wciągnąć w nieczystą grę i pozostali z nami. Firma zmierza w dobrym kierunku. Poprawiliśmy jakość naszych produktów, obsługi klienta. Rotacja w 2008 roku jest również zdecydowanie niższa niż w ubiegłym roku.
Jak to było na początku, jak to się stało, że zajął się Pan branżą okienną?
W 1993 roku mój ojciec założył zakład produkcji szyb zespolonych. Po dwóch latach ja miałem przyjemność rozpocząć z nim współpracę. W 1998 roku założyliśmy Eko-Okna, gdzie rozpocząłem od produkcji okien plastikowych. W 2005 roku zdecydowałem się zatrudnić osobę, która miałaby zarządzać firmą z uwagi na moje inne plany. Uważałem, że tak byłoby dla firmy najlepiej.
Krążą różne historie na temat Pana pobytu w Belgii. Proszę może ostatecznie to wyjaśnić…
Dwa lata spędziłem w Belgii, gdzie założyłem spółkę-córkę Eko-Okien. Na początku była to przygoda, ale po kilku miesiącach pobytu działalność się rozwinęła. Jeżeli zostałbym tam rok dłużej, być może otworzyłbym tam zakład produkcyjny. Otwarty w Belgii sklep z oknami działa bardzo skutecznie. Do chwili obecnej mamy tam również magazyn, obsługujemy klientów hurtowych i indywidualnych.
Produkujecie na systemie Gealan? Dlaczego wybrał Pan ten system?
Cała nasza przygoda z oknami rozpoczęła się od współpracy z Gealanem. Firma jest mobilna, można się z nią porozumieć, znaleźć rozwiązanie. Jeśli chodzi o produkt firmy Gealan, to wspólnie wprowadzamy jako standard system sześciokomorowy 74 mm, który moim zdaniem jest jednym z lepszych profili na rynku. U nas ten standard wchodzi od sierpnia. Jakość profilu Gealan jest na wysokim poziomie. Do współpracy z tą firmą skłaniają mnie również szybkie terminy realizacji zamówień profili kolorowych, nietypowych. Jest to atut dodatkowy. Wcześniej sami oklejaliśmy profil, ale zrezygnowaliśmy z tej opcji, zdając się na profesjonalną usługę dostawcy.
Na jakim parku maszynowym produkujecie?
Są to nowoczesne maszyny firmy Urban, 9 zgrzewarek czterogłowicowych. Właśnie z powodu naszego parku maszynowego budujemy nową halę. Jest on zbyt wielki do naszych możliwości lokalowych, co za tym idzie – wykorzystujemy ok. 60 % mocy produkcyjnych. Jeśli chodzi o park maszynowy uważam, że jesteśmy w czołówce polskich firm.
Jakie jeszcze ma Pan plany związane z firmą?
Nowa hala i przeniesienie tam produkcji to zaledwie początek zmian. Myślimy również o wprowadzeniu do oferty okien aluminiowych oraz o rozwoju linii produkcyjnej szyb zespolonych, pracując jak do tej pory na szkle firm Saint Gobain i Guardian. Obecnie skupiamy się na rynku krajowym, ale ciągle prowadzimy sprzedaż na rynku czeskim, słowackim, węgierskim, belgijskim, czy francuskim. W tym roku Eko – Okna obchodzą swoje 10 – lecie, więc jest to dobra okazja do odświeżenia wizerunku firmy, takie działania również podjęliśmy i wkrótce poinformujemy o tych zmianach.
Jaki wpływ miał ostatni rok na zatrudnienie i obrót firmy?
W zeszłym roku zatrudnialiśmy 420 ludzi, w tym roku - 270. Tak to wygląda. Moje zdanie na ten temat jest takie, że wolę mieć mniej ludzi, ale za to bardziej doświadczonych, którym płacę większe pieniądze. Ponadto redukcja była potrzebna, by odbudować firmę i móc zainwestować zgromadzone środki na jej rozwój. Taka strategia się sprawdziła już nie raz w biznesie, także w mojej firmie. Obecnie już zaczynamy rekrutację na 50 stanowisk. Do nowego zakładu, który będzie miał 100% więcej mocy produkcyjnych, będziemy potrzebować w sumie ok. 200 pracowników. Co do obrotu, to w tym roku będzie on niższy o około 20%. To również naturalna konsekwencja przyjętej strategii. Jak już wspomniałem, obecnie wykorzystujemy ok. 60% możliwości produkcji.
Funkcjonują różne opinie na temat tego, jak traktuje Pan swoich pracowników…
Niewątpliwie jestem osobą wymagającą. Wobec siebie i wobec innych. Cały czas dążę do perfekcji i w miarę możliwości staram się, by taką potrzebę odczuwał także mój zespół. Ale z drugiej strony, osoby, które znają moje oczekiwania i wymagania, to przede wszystkim pracownicy, którzy są w Eko-Oknach od 5 lat i dłużej, więc nasza współpraca opiera się na znanych obu stronom zasadach. Do wyrażania swoich opinii ma prawo każdy, także ja. Jeśli moi pracownicy robią to za pośrednictwem internetu, również to szanuję. Jednocześnie zapraszam do rozmowy bezpośredniej. Wydaje mi się, że w ten sposób można wyjaśnić o wiele więcej. Chętnie wysłucham racji pracowników.
Zasady pracy w Eko – Oknach to standardy wprowadzone 10 lat temu – tak ta firma powstała i tak się rozwija. To, że są one jasne i klarowne, traktuję jako atut. Prawem każdego szefa, każdego właściciela firmy jest wyciąganie konsekwencji z działań, które się w tych standardach nie mieszczą. I to również jest normalna sytuacja, w każdej firmie. Szanuję i doceniam każdego pracownika, który pracuje solidnie w tej firmie. Najważniejszą dla mnie rzeczą jest, by pracownik chciał się z firmą identyfikować, chciał dla niej pracował. To buduje atmosferę i automatycznie wzrasta efektywność. Myślę, że obecnie firma idzie w dobrym kierunku. Wiem, że teraz wszędzie ciężko jest utrzymać pracowników, jedynym z powodów jest emigracja, która rozpoczęła się w 2004 roku. Jednak zauważam pewien odwrót. Obserwując rotację swoich pracowników, widzę, że przy pewnym poziomie zarobków, Polacy coraz rzadziej decydują się na emigrację zarobkową. To jest pozytywne.
A jaki jest Mateusz Kłosek prywatnie? Co jest dla Pana odskocznią od pracy? Na jakim filmie był Pan ostatnio w kinie?
Nigdy nie pisałem CV (śmiech). Rodzina, przyroda, podróże i praca to cztery rzeczy, które są dla mnie ważne. W kinie byłem ostatnio z dzieciakami na Indiana Jones.
www.ekookna.pl
Dziękuję bardzo za rozmowę i trzymam kciuki za rozwój.
Dziękuję również.